22 lipca 2013

39."...to już koniec..." |Kathy

Hej. Rozdział miał się pojawić w niedziele, koło południa, ale nie dałam rady. Dodałabym wcześniej, ale byłam zbytnio roztrzęsiona po tym co prawie się stało. Na ten temat nie powiem nic więcej jak I'm hero :)
-----------------------------------------------------------------------------------
Resztę dnia zajęło mi pakowanie pamiątek i tym podobnych, na szczęście moja mama jest taka kochana, że spakowała mi już część ubrań. Uszykowałam sobie dwa stroje na następne dni, by nie musieć grzebać w kartonach.
-Mamo? Schowałaś już te czarne szpilki?-Krzyknęłam do opiekunki grzebiąc w pudle.
-Tak! Powinny być gdzieś na wierzchu! Schować ci ten szary sweter?!
-Nie!
Tak właśnie wyglądają nasze rozmowy przy pakowaniu, tylko, że następnym razem zrobię to sama.. No chyba, że Nialler mi pomoże.
Poszłam do kuchni, gdy zadzwonił dzwonek.
-Kathy! Otwórz!-Krzyknęła z pokoju matka.
-Wiem! Jeszcze słyszę!-Zaśmiałam się i wróciłam do przedpokoju z szklanką soku. Od kluczyłam i otworzyłam drzwi, przekładając najpierw kilka paczek, bo  nawet dojść się nie dało. Gdy zobaczyłam kto przed nimi stoi moim pierwszym odruchem było zamknięcie ich, ale się w połowie powstrzymałam i znów je otworzyłam.-Cześć Zayn, czego tu szukasz?
-Ciebie.-Uśmiechnął.
-Weź już przestań Zayn, to się robi męczące!-Prychnęłam.-Masz Perrie, a ja Nialla i jestem szczęśliwa! Coś jeszcze chcesz mi powiedzieć?
-Chcę cię przeprosić.-Powiedział chwytając moją dłoń, wyciągnęłam ją z jego objęć.
-Przeprosiny przyjęte. To cześć, chyba, że coś jeszcze chcesz...
-Nie wpuścisz mnie do środka?-Zaśmiał się.
-Nie, mam urwanie głowy z tą przeprowadzą.
-Przeprowadzasz się?-Zmarszczył czoło.
-Nie! No, tak..-Westchnęłam.-Ale proszę Zayn! Nie mów nikomu, prooooszę!
-Jeśli mnie pocałujesz.-Uśmiechnął się łobuzersko, w tej chwili miałam ochotę mu przywalić, czy on naprawdę nie kontaktuje z rzeczywistością?
-Nie! Zayn! Proszę cię, nie rozumiesz, że jestem szczęśliwa z Niallem? Kocham się budzić i widzieć jego twarz, kocham momenty gdy mnie całuje, wtedy zakochuję się w nim ponownie i znów i znów, kocham zasypiać w jego objęciach i go nie zdradzę!-Wykrzyczałam mu to w twarz, gdyż byłam bardzo zezłoszczona na Malika.
-Och, jakoś wczoraj ci nie przeszkadzało jak cię całowałem po szyi, a to nie zdrada?
Podniosłam brew i oblałam go zawartością szklanki.
-Proszę i się ode mnie odwal! Wiesz, że szyja to mój słaby punk, wykorzystałeś to. Wynoś się!-Wskazałam na zewnątrz.
-Dobra, jak chcesz... I tak miałem iść im powiedzieć o przeprowadzce.-Uśmiechnął się triumfalnie.
-I tak nie wiesz gdzie.-Pokazałam mu język za trzaskając drzwi. Poszłam do pokoju, wzięłam pudło i zaczęłam wrzucać do niego ubrania.-Trzeba to wszystko wywieź w ekspresowym tempie, pójść na zakupy i mamy na to kilka godzin max.
-Dlaczego?-Spytała zdziwiona Agnes nie przestając pakowania i oklejania.
-Bo Zayn to dupek i powie wszystko chłopakom, a ja nie chcę żeby wiedzieli gdzie mieszkam, do czasu...
-To ja z Claudią dokończymy pakowanie, a ty już idź na zakupy, wiesz które auto zabrać, no nie?
-Ta, jasne... Napisze do Dan i Soph, może pójdą ze mną.-Uśmiechnęłam się i wyjęłam telefon.

To Dan :) i Sister Soph <3 
Hej, idziecie ze mną na big big ever zakupy? :D
Jakby co to za pół godz. u mnie ;d

-Ok, to na razie wam jeszcze pomogę, a za pół godziny na zakupy.-Westchnęłam i zabrałam się do pracy. 
From Dan :)
Ja chętnie, kto jeszcze się pisze? :D

To Dan :)
Pisałam jeszcze do Sophie, tylko proszę nie bierz Liama, ani innych ;*

From Dan :)
God why? :C

To Dan :)
Bo nie mogą się dowiedzieć o przeprowadzce!
Zrozumiałby przez meble :x

From Dan :)
Prze-pro-wad-ce?! What the?! DAMN!

From Sister Soph <3
Mam czas :))

To Dan :)
No no ;D C'mon let's gooooo :D :D :D

To Sister Soph <3
Aww :3 To fajnie ;D Idzie jeszcze Danielle ;)

From Sister Soph <3
Og, og :))

To Dan :) i Sister Soph <3
Dobra czekam i się pakuję :D

Telefon za wibrował jeszcze dwa razy, ale zignorowałam to.
Usłyszałam pukanie do drzwi, to pewnie dziewczyny. Uśmiechnęłam się pod nosem i poszłam otworzyć.
-Cześć Dan! I Liam?-Zmarszczyłam czoło.-Wejdźcie, musimy poczekać jeszcze na Sophie.
Payne skierował się do salonu, a dziewczynę chwyciłam za rękę i zatrzymałam.
-Co on tu robi?-Szepnęłam do niej po chwili idąc w stronę kanapy.
-I tak chłopacy wiedzą.-Odpowiedziała.
-Co? Wszyscy?
-Nie, Niall nie, on jest w Mullingar.
Doszłyśmy do salonu i zajęłyśmy miejsca.
-Niall wyjechał i nic mi nie powiedział?-Zmarszczyłam czoło.
-Zostawił ci wiadomość na telefonie, właśnie Zayn przyniósł Ci prezent?-Uśmiechnął się Li.
-Zayn był u mnie, ale nic mi nie dał, a wiadomości nie mam.-Spojrzałam na wyświetlacz. Znów zadzwonił dzwonek.-Przepraszam was na chwilę.-Powiedziałam i poszłam do przed pokoju. Otworzyłam drzwi, a przed nimi stała Sophie.
-Cześć siostra.-Przytuliłyśmy się.
-No hej, shopping time!-Uśmiechnęła się.-Jest już Dan?
-Tak, razem z Liamem.-Odpowiedziałam i zawołałam po chwili przyszli. Przywitali się i pojechaliśmy moim autem.
-Sklep meblowy?-Zdziwiła się Sophie.
-Tak potrzebuje mebli.
~*~
Długo trwały nasze, a raczej moje zakupy, jednak dobrze, że był Liam do noszenia ciężkich rzeczy i dziewczyny do pomocy sama nie dałabym rady z wszystkimi meblami. Zamówiłam ciężarówkę do przewożenia towarów, dobrze, że mam numer. Naprawdę wiele rzeczy jest dobrych. Kiedy dojechaliśmy był straszny galimatias, noszenie, ustawiania i w ogóle.
-Ładne masz mieszkanie.-Stwierdził Payne, a reszta go poparła.
-Wiem Liaś..-Zaśmiałam się, a po chili powaga wróciła, chwyciłam go za ramiona i patrzyłam prosto w oczy, więc musiałam stanąć na palcach.-Liam, jako jedyny znasz adres z całej piątki. Nie możesz nikomu go podać, za żadne skarby. Jesteś moim najlepszym przyjacielem, więc ufam tobie.-Powiedziałam.-I wam też.-To zdanie skierowałam do dziewczyn.-Przyrzekacie, że nikomu nic nie powiecie.
-Tak.-Odpowiedzieli równo, podniosłam brew.-Przyrzekamy.
Uśmiechnęłam się i przytuliłam się do całej trójki.
-A kiedy masz zamiar powiedzieć gdzie mieszkasz?-Chłopak zmarszczył czoło.
-Gdy się sami tym zainteresują.-Wzruszyłam ramionami.-Właśnie, a najbardziej Niall. Jemu w ogóle nie można mówić, będę częściej do was przyjeżdżać, by nie musiał jeździć do mnie, no chyba, że spyta Co u ciebie?-Udałam głos Horana na tym pytaniu.-To mu powiem.-Wszyscy zaśmiali się na moją parodię. -Chcecie zostać, bo trzeba jeszcze pojechać po ubrania, buty, różne pamiątki i w ogóle. Jeśli się wam nie chce to zrozumiem i tak wiele mi pomogliście.
-Wiesz ja już będę szła.-Westchnęła Sophie.-Muszę coś zrobić.-Pożegnała się i wyszła.
-A my możemy zostać i tak nie mieliśmy na dziś żadnych planów.-Sprostowała Daniele.
-To świetnie!-Ucieszyłam się i wróciliśmy do auta.-Soph?-Zmarszczyłam czoło.
-Zapomniałam, że nie mam tu samochodu.-Pacnęła się w czoło.
-Nie ma sprawy podwiozę cię.-Powiedziałam i po chwili byliśmy pod domem.
~*~
Noszenie pudeł i rozpakowywanie się zajęło resztę dnia. Odwoziłam Liama i Danielle do domu chłopaków, już miałam odjeżdżać jak przypomniało mi się o prezencie od Nialla. Skoro Zayn go nie doniósł to mam okazję sama go odebrać. Podeszłam do pary i wytłumaczyłam dlaczego nie jadę. Weszliśmy.
-Zayn! Gdzie prezent od Nialla?!-Krzyknął Payne.
-Nie wiem!-Usłyszałam, a chłopak poszedł w kierunku głosu, nie pewna co mam robić skierowałam się za nim.
-Ty go miałeś pilnować.
-No, ale nie upilnowałem, wielki mi problem.-Wzruszył ramionami.
-Tak wielki.-Odezwałam się.-To, że tobie się nie udało, to nie znaczy, że masz się teraz mścić!-Krzyknęłam do niego i wyszłam z willi. Pojechałam do sklepu na zakupy, pusta lodówka sama się nie zapełni, a po nich do starego mieszkania na kolację i pożegnać się z rodzinką.
Po dwudziestej drugiej byłam w domu, rozpakowałam zakupy, umyłam się i położyłam spać.
Długo nie mogłam zasnąć, wiłam się z jednej strony na drugą, brakowało mi ciepła ciała Irlandczyka.
~*~
Rano obudziło mnie donośnie pukanie i dzwonienie do drzwi. Spojrzałam na zegarek, była dopiero dziewiąta rano. Kto normalny o tej mnie budzi?
Założyłam szlafrok, związałam włosy w kucyka i poszłam otworzyć.
-Dzień dobry.-Powiedziałam zachrypniętym i cichym głosem mrużąc oczy przy świetle.
-Cześć, jestem Dracy Hoolwill.-Uśmiechnęła się radosna blondyna. Mnie było stać tylko na niemrawe podniesienie kącików ust.-Zauważyłam, że się wczoraj wprowadziłaś, ja mieszkam obok i przyniosłam ciasto na powitanie, kokosowe.
-Dziękuję, ale nie mogę go przyjąć. Nie lubię kokosów. Przykro mi.
-Oj... no cóż. To do zobaczenia Sophie!-Powiedziała i pomachała ręką.
-Ale ja jestem Kathy.-Zaśmiałam się.
-Kathy powiadasz.-Nie dało się nie wyczuć jadu i wrogości w jej wypowiedzi.
-Czuję się trochę dziwnie.
-Nie, nie... moja przyjaciółka miała na imię Kathy, ale mnie wykorzystała tylko dla popularności.-Skłamała, tak ja wiem, że ona kłamie. Nieładnie, nieładnie.-Dobrze ja będę już iść.-Uśmiechnęła się sztucznie i odeszła.
-Do zobaczenia!-Zawołałam za nią i zamknęłam drzwi.-Idiotka..-Mruknęłam pod nosem i poszłam do kuchni. Na pewno już nie zasnę, więc czas przygotować śniadanko. Z kanapkami usiadłam do stołu i zaczęłam konsumpcje. Kiedy skończyłam wrzuciłam naczynia do zmywarki i poszłam się ubrać.
-Co by tu dzisiaj robić?-Spytałam się sama siebie. Poszłabym do chłopaków, ale nie mam zamiaru oglądać twarzy Zayna ani Louisa. Pierwszy chociaż mnie przeprosił to znaczy starał się, ale pogorszył sprawę. Mogłabym w sumie wyjść gdzieś z dziewczynami, ale pewnie są zmęczone po wczoraj. Sama do Wesołego Miasteczka nie pójdę, bo nudno będzie... na zakupu też nie...
Moje myśli przerwał dzwonek do drzwi, poszłam otworzyć.
-Louis?-Zmarszczyłam czoło.-Skąd wiesz gdzie mieszkam?
-Cześć Kathy, mi też miło cię widzieć.
-A kto powiedział, że mi miło cię widzieć? Nie wybaczyłam jeszcze tobie i w najbliższym czasie nie mam zamiaru tego robić.
-No nie złość się, proszę. Nie dziw się mojej reakcji, a ty co byś zrobiła gdybyś zobaczyła to co ja?
-Po pierwsze, nie weszłabym do czyjegoś pokoju bez pytania, a po co tu jesteś?
-Żeby cię przeprosić i dać ci to.-Wyciągnął zza pleców ogromnego pluszaka.-Znalazłem prezent od Nialla.
-Dziękuję.-Przytuliłam misia.-Przeprosiny przyjęte, ale to nie znaczy, że będzie od razu tak jak kiedyś.-Uśmiechnęłam się.-A teraz gadaj skąd masz adres?
-Liam mnie przywiózł, sam chciał ci go zawieść, ale stwierdziłem, że skoro go znalazłem to chcę ci sam go dać.-Podniósł kąciki ust do góry.
-Jeszcze raz dzięki za prezent, ale muszę załatwić swoje sprawy,  więc nie mogę cię wpuścić. Zrobię imprezę, jak Niall wróci.
-Genialnie!-Usłyszałam głos Liama, który wyszedł zza ściany.
-Liam! Cały czas tu byłeś?!-Zmarszczyłam czoło.
Zaśmiałam się.
-No to was żegnam, papa.
-Papa.-Odpowiedzieli i poszli, zamknęłam drzwi. Mogłam już spokojnie poleżeć, ok na trzy piąte zespołu nie jestem obrażona, jeszcze Harry za próbę utopienia. Czy ja mówiłam coś o spokojnym leżeniu? Nawet nie doszłam do kanapy, a już musiałam się cofać do drzwi.
-Zapomnieliście czegoś?-Spytałam podnosząc wzrok.-O cześć Dracy, myślałam, że to...
-Tak Louis, albo Liam. Zdradzasz Nialla?-Zmarszczyła czoło.
-Nie? Śledzisz mnie?
-Nie? Ee... akurat przechodziłam i widziałam jak Louis daje Ci ogromnego pluszaka.
-To od Niallera, nie mógł sam go dostarczyć, bo jest w Irlandii. Czy coś jeszcze masz do mnie oprócz zarzutów?-Spytałam oschle.
-Nie, przepraszam, dla mnie jest ważne, żeby moi idole byli szczęśliwi. Tak to kiedy nowy cover?
-Nie mam pojęcia, jak na razie nie wiem co nagrać.
-To może nagramy razem? Mam w domu pokój do nagrań, proszeeeeee.-Nie mogłam się nie zgodzić. Zabrałam telefon i po chwili byliśmy u niej.-To tam.-Wskazała na drzwi na końcu korytarza.-Ja pójdę jeszcze po coś do picia, a ty możesz już tam iść.-Uśmiechnęła się. Poszłam we wskazane miejsce, no nieźle. Patrzyłam na piosenki.-Co wybrałaś?-Spytała pojawiając się z wodą i ciasteczkami.
-Wystraszyłaś mnie. Z tych znam na pamięć tylko tą.-Podałam jej kartkę.
-Dobry wybór, bierzmy się do pracy.
Uśmiechnęłam się, po pięciu godzinach pracy z przerwami udało nam się nagrać.
Po pracy położyłam się na dywanie, a Dracy usiadła przy kompie by wszystko zmontować. 
-Mogę wpisać ci numer?-Spytała, a mój telefon za wibrował.
-Ok, o Niall napisał. Dobra trzymaj sprawdzę za chwilę.-Podałam jej komórkę.

Mój plan został wdrożony w życie.|Dracy
Wpisałam swój numer do jej telefonu i wysłałam wiadomość.
-Masz.
-Dzięki.-Odebrała wiadomość i się popłakała, w duchu się cieszyłam, ale na zewnątrz miałam "maskę".-Usuń tą wiadomość proszę cię! Ja nie dam rady.-Podała mi komórkę, przyjęłam ją. Usunęłam wiadomość i zmieniłam nazwę. Udałam, że ją przeczytałam, bo przecież wiedziałam co tam było.
-Przykro mi.-Westchnęłam i ją przytuliłam. Tak "bardzo" mi przykro. Powiedziałam w myślach.
-Nie, ja lepiej będę iść. Mogę telefon?-Wyciągnęła rękę.
-Jasne.-Podałam jej urządzenie i wyszła.

"..obelgi." |Niall
To Katy <3
Kocham, tęsknię <3 Wracam już, nie długo lądujemy. Przyjedziesz po mnie? :* <3
Nie mogę się doczekać twojego widoku, znów chcę poczuć cię w objęciach.

-Przepraszam. Proszę wyłączyć telefon i zapiąć pasy.-Uśmiechnęła się młoda szatynka. Odpowiedziałem jej podniesieniem kącików ust i wykonałem polecenie.
Kiedy wylądowaliśmy szybko poszedłem po bagaż i do holu, nie mogłem się doczekać aż ją zobaczę. Niestety dziewczyny nigdzie nie było, czekałem pół godziny, a potem pojechałem taksówką.
-Niall!-Krzyknął Liam i rzucił się na mnie, a potem cała reszta domowników.-Idź na górę, nie wiem co jest Kathy, ale wparowała tutaj tylko i poszła do twojego pokoju z walizką mrucząc pod nosem obelgi.

"Często się mylę ..." |Kathy
Nie chciałam siedzieć bezczynnie w domu i się użalać. Byłam wściekła na Horana, napisałam mu tylko wiadomość i pojechałam z walizką do ich domu.

To Niall. (Tak zmieniłam nazwę)
Jesteś naprawdę cholernym dupkiem! Myślałam, że .... myliłam się .... niestety .... dlaczego zawsze trafiam na idiotów? Nie chcę Cię widzieć na oczy! Wiedziałam, że kiedyś do tego dojdzie, ale sądziłam, że będziesz chociaż na tyle odważny i nie przez sms. No to to już koniec? Naprawdę? Nie sądziłam, że nasza znajomość tak się zakończy ... Często się mylę ... No cóż ...

Zapukałam do drzwi i czekałam, aż ktoś łaskawie otworzy.
-Kathy! Co tu robisz?-Spytał uradowany Liam, ja go tylko wyminęłam i poszłam na górę, mówiąc pod nosem kolejne określenia na Nialla. Reszcie obecnych domowników nawet nie raczyłam dać spojrzenia. Otworzyłam walizkę przy szafie i zaczęłam wrzucać ubrania. 

"Ale my nie gadamy przez telefon" |Niall
Z rozkazu Liama poszedłem do sypialni.
-Kochanie!-Ukucnąłem przy niej i chwyciłem za nadgarstki.
-Zostaw mnie!-Krzyknęła próbując się wyrwać.
-Ale Katy, Katy, kochanie. Uspokój się, dlaczego zabierasz ubrania?-Spytałem próbując spojrzeć jej w twarz, ciągle ją odwracała. Udało mi się ją chwycić dłonią, zobaczyłem, że ma całe mokre policzki.-Nie płacz.-Uśmiechnąłem się ocierając jej łzy. Wtedy wyrwała ręce i pośpiesznie zapięła torbę, wiedziałem, że coś jest na rzeczy, więc szybko ująłem jej twarz i pocałowałem ją w usta, zaczęła to odwzajemniać, ale po chwili się oderwała, zabrała walizkę i ruszyła w stronę wyjścia. Na korytarzu się na chwilę zatrzymała i spojrzała na mnie. Z ust wydobyło mi się nieme "Dlaczego?"
-Nie rozumiem tylko po co wylatywałeś? By zerwać i na następny dzień wrócić? I myśleć, że nie umiem obsługiwać telefonu?-Zadała te pytania po woli, a potem odeszła. Chwilę stałem otępiały, a potem pobiegłem za nią.
-Zaraz, Kathy! Jakie znowu zerwanie?!-Krzyknąłem za nią ale usłyszałem już tylko trzaśnięcie drzwi i dźwięk silnika. Poszedłem do salonu i wziąłem kawałek pizzy, która zamówili chłopacy.
-Czy tylko ja nie wiem o co jej chodzi?-Spytał Zayn.
-Chyba nikt tego nie rozumie.-Sprostował Liam.
-Dobra ja idę się przebrać i coś uszykować. Proszę, chociaż raz mi nie przeszkadzajcie.-Oznajmiłem im i pobiegłem na górę. Zadzwoniłem do kwiaciarni po duży bukiet róż i do jubilera by zrobił zawieszkę. Po wykonaniu telefonu wygrzebałem z szafy garnitur i poszedłem pod prysznic. Szybko się odświeżyłem, ubrałem i zszedłem na dół.
-Nialler, a co ty taki odstawiony?-Zaśmiał się Harry i tyknął palcem w koszule.
-Niall kwiaty!-Usłyszałem głos Liama, on chyba najczęściej chodzi otwierać drzwi. No chyba, że jedzenie, to mnie nigdy nie dogoni. Podszedłem do niego, dałem kwiaciarzowi należną sumę i podziękowałem za szybkie dostarczenie. Payne zamknął drzwi, podparł się o boki i spojrzał na mnie.-A to wszystko po co?
-Nie mam pojęcia co ugryzło Kathy, ale widocznie jest na mnie zła, ha! Zła to mało powiedziane, więc chcę to naprawić.-Uśmiechnąłem się i otworzyłem drzwi.
-Niall powinieneś, więc coś wiedzieć...-Zaczął, ale mu przerwałem, nie ma czasu na zwłokę! Hello!
-Nie mogę gadać Liam, coś przerywa!-Powiedziałem i wyszedłem z domu. Usłyszałem tylko "Ale my nie gadamy przez telefon" i wsiadłem do auta. Podjechałem do jubilera, odebrałem zawieszkę, dałem pieniądze i pojechałem do jej domu.

"..świetne studio."|Kathy
Nie wierzę, że jestem taka głupia! Dobrze, że się opamiętałam i wyszłam. 
Trzasnęłam drzwiami od domu i poszłam od razu do sypialni. Teraz żałuję, że zostawiłam Sophie mamie i Claudii, ale szczerze mówiąc się nią nie interesowałam, zdechłaby biedaczyna u mnie.
Wspominanie jej nic nie pomogło, byłam zła. Na kogo? Na siebie? Na Nialla? Na życie? Na Londyn? Na zerwanie? Na co do cholery?! 
Pchnęłam walizkę przed siebie nie myśląc o szkodach, ona wjechała na ścianę, a ta uległa. Pierwszą moją reakcją było zakrycie ust, a potem tam podbiegłam. Nie, to nie była ściana, to były drzwi, prowadzące na strych.
-Zajebiście.-Urwało się z moich ust gdy weszłam na górę. Było tu pełno pajęczyn i kurzu, ale jak poświęcę temu miejscu kilka dni, co teraz będzie łatwiejsze, to powinno wyjść tu świetne studio. Uśmiechnęłam się na samą myśl jak będę tutaj śpiewać.
Na razie tego nie tykałam. Zeszłam na dól i wychodząc potknęłam się o czarne pudełko, mimowolnie otworzyłam je i usiadłam na łóżku. Zobaczyłam zdjęcia i od razu zebrało mi się na wspomnienia.

Przypomniał mi się nasz "pierwszy pocałunek"
OMG! Ty jesteś...-Nie zdążyłam dokończyć ponieważ chłopak przywarł do mnie ustami. Kiedy się oderwałam od niego złożyłam na jego policzku siarczysty odcisk mojej dłoni.-Wali cię? Co się powiło, żeby mnie pocałować?!-Wydarłam się.
Chociaż ja za pierwszy uznaje ten.
Też się zarumieniłam, a chłopak przysunął się do mnie. Nie wiedziałam co zrobić. Nasze usta dzieliły milimetry. Chociaż go nie lubiłam przybliżyłam się. Nasze wargi złączyły się w namiętnym pocałunku. Położyłam się na nim ciągle całując.
Wszystkie romantyczne chwile.
...dać buziola!-Zawołałam i pocałowałam zszokowanego Horana. 
.............
-Cicho! Bo zepsujesz niespodziankę! Przynieś mi jakąś opaskę, czy coś czym bym mógł zakryć jej oczy.-Siedziałam, machałam nogami i śmiałam się z krzątających się po domu chłopaków. Blondyn nie pomyślał i wyszedł szukać, gdyż Louis nie mógł nic odpowiedniego wyszukać. Zeskoczyłam z blatu i zabrałam się za robotę gofrów.-No Kathy..-Zaczął i stanął smutniejąc.-...znalazłem coś odpowiedniego. Ale dupa.
-Kochanie, nie mówiłeś, że mam się nie ruszać uśmiechnęłam się. Ja zrobię gofry, a ty przygotuj jakieś romantyczne miejsce.-Cmoknęłam chłopaka w policzek, a ten znów zaczął biegać jak oszalały po całym domu
.................
v-Teraz romantyczna scena.-Zadeklarował i zanurkowaliśmy. Pod wodą, jako romantyzm, pocałował mnie. Czułam się genialnie.
...............
-Kocham cię.-Wydukałam.
-Ja ciebie też.-Uśmiechnął się i zaczął całować mnie namiętnie. Pieścił moją szyję i twarz.-Idziemy do mnie?-Zamruczał do mojego ucha. Zatwierdziłam ruchem głowy. Znowu wylądowałam na ramionach Horana i ruszył do swojego pokoju. 
..............
Przez trzy dni da się zakochać do opętania.
...............
Pierwsza kłótnia i pierwsze "Przepraszam" z ust Nialla.
..............
Pierwsze rozstanie
-Witaj Niall. Zapraszam.-Wskazałam środek mieszkania. Chłopak stał przez chwilę, a następnie rzucił mi się na szyję. Tulona przez blondyna zamknęłam drzwi.-Nie chcę nic sugerować ale mnie dusisz.
-Kocham cię Kathy.-Powiedział płacząc.-Nie wiem czemu dałem się ponieść i to powiedziałem. Nie miałem pojęcia, że tam jesteś. Nie mówiłem tego specjalnie. Kocham cię, kocham cię moja najdroższa.
-Niall... ja... jakoś nie potrafię. Zraniłeś mnie bardzo i nie potrafię od tak rzucić ci się w ramiona. Gdybyś wiedział, że tam stałam to byś tego nie powiedział? Byś udawał kochającego chłopaka? Zrozumiałam teraz wszystko Niall. Nie chcesz mnie pokazać jako swojej dziewczyny, bo mnie nie kochasz! Nie mów, że gdybyś mnie nie kochał to byś nie przyszedł. Liam cię wysłał, wiem o tym.
~~~
-Wielu rzeczy nie chcesz Niall, ale i tak to robisz. Jak możesz sądzić, że mnie kochasz, a ciągle zadawać rany? Proszę cię wyjdź i to przemyśl.-Wskazałam drzwi. Chłopak podszedł i pocałował mnie czule i długo.
.............
-Przepraszam Niall... Przepraszam za wczoraj. Poniosło mnie, ale zrozumiałam, że cię kocham.-Wtuliłam się w chłopaka.


-Teraz to ty myślisz, że przyjmę cię z otwartymi ramionami?-Zapytał sarkastycznie.
............
Zobaczyłam mojego kochanego blondyna z inną dziewczyną.
...........
-Możemy spróbować jeszcze raz.
Niespodziewanie przewalił mnie na łóżko i zaczął zachłannie całować.
-Masz piękny głos kochanie.-Wtuliłam się w niego, po chwili leżeliśmy tak przytuleni razem w ciszy. Lubiłam takie momenty, być blisko niego, czuć bijące ciepło. Rozumieć się nawet bez słów.
............
gdzie jest Kathy?-Zapytał zmieszany Niall.
-No to smacznego!-Usiedliśmy na krzesłach. 
"Niall zdradzasz Demi?" "Kathy jak się czujesz niszcząc ich związek?"
-Kupiłem kota.-Uśmiechnął się

Pierwsze hejty
-Nie myśl sobie, że odbijesz Demi Nialla. To, że teraz z nim chodzisz na zakupy nic nie znaczy, on się tylko nad tobą lituje.
Wypadek.
Udawanie.
-Nie pozwalam sobie by obcy facet mnie całował!-Krzyknęłam.
Poznanie biologicznych rodziców.
-Ja.. My... jesteśmy biologicznymi rodzicami Kathy... i Sophie...
Pierwsze rozmyślanie nad sensem wszystkiego co się stało.
 Myślałam nad wszystkim, nad tym jak poznałam Nialla, Harry mnie pocałował, Zayn się zakochał, zaczęłam chodzić z Horanem, zranił mnie podwójnie, nieświadomie i miał wypadek.. Zraniłam Mulata i wróciłam do Irlandczyka, miałam wypadek, poznałam rodziców i Malik mnie zranił, też nieświadomie. Od wylotu mamy i siostry moje życie strasznie się zmieniło. Nie wiem czy blondyn wyszedł czy nie, ale ja zasnęłam.
Wspominanie ran zadanych przez Nialla.
Pocieszanie siostry.
To jak pocałowałam Zayna, bo Niall mnie wystawił. Czyli jego pierwszy nieoczekiwany wylot w rodzinne strony.
Powrót Krisa. Chociaż to nie ma nic wspólnego z Horanem, gdzieś się zagnieździło w wspomnieniach z pudełka.
Zdrada Nialla.
Upicie się by zapomnieć.
Kolejny powrót.
Pierwsze zetknięcie się z fankami.
Urocze wyznanie Nialla, które uznawałam za prawdę.
-Jesteś cudowna Kathy Smith, cieszę się, że spotkałem cię na lotnisku. Już wtedy poczułem, że cię kocham, że jesteś dziewczyną, z którą mam zamiar się ożenić, z którą chcę mieć dzieci, z którą chcę się zestarzeć i w spokoju umrzeć, a to tylko kwestia czasu..
I moje, które było prawdziwe.
-Niall, ja też cię kocham, od początku walczyłam z moimi uczuciami do ciebie i do Zayna, lepiej nie mogłam postąpić! Jakbym poleciała z nimi... pewnie siedziałabym teraz w domu, czekała na wiadomość od Krisa...-Chłopak spojrzał na mnie oczekując wyjaśnień, machnęłam ręką.-Kris to mój były zostawił mnie w dość brutalny dla mnie sposób, nawet nie potrafił mi tego powiedzieć prosto w oczy, nic nie mów! Kris to temat skończony, nie chcę o tym mówić dobrze? Kocham cię najbardziej na świecie, raniłeś mnie i mam nadzieję, że to się nigdy już nie powtórzy, nie wiem czy potrafiłabym ci po raz kolejny wybaczyć... Miłość jest szalona, ale moje życie nie jest łatwe. Chcę się z tobą ożenić i starzeć, patrząc jak nasze dzieci uczą się chodzić, mówić, wiązać buty. Zdobywają dobre stopnie, spotykają ich upadki, ale się z nich podnoszą, pocieszać córkę przy złamanym sercu, dopingować syna w meczach, kierować ich dobrą drogą, bronić od złego towarzystwa, być na ich ślubie, doczekać się wnucząt, patrzeć jak one uczą się świata i umrzeć spokojnie. Mam wobec ciebie duże plany, strzeż się panie Horan. Twoi kumple nie będą cały czas przesiadywać u nas oglądając mecz i popijając piwo.
"Oświadczyny" (Chwyciłam do rąk zaschniętego żelka)
Wyznanie Zayna.
Oburzenie się na One Direction.
Cichy dzień z Irlandczykiem.
Koszmar.
-Twoje dni z Niallem są policzone. Tik, tak, tik, tak, jeszcze sześć dni, no chyba, że będą chciały wyjść szybciej, albo troszkę później. Jednak tak czy siak, nie będzie już szczęśliwej parki. Niall będzie mi pomagał, w opiece i się ożenimy, dam jego matce szczęście, doczeka się wnucząt, ale nie od ciebie, tylko ode mnie. Ty jesteś głupia, czekasz na zbawienie, a ono nigdy nie nadejdzie! Tik, tak, tik, tak. Licz sekundy kochana, jak bliźniaczki przyjdą na świat, on zostanie ojcem. Moje dzieci mają się wychowywać w pełniej rodzinie, tylko jakieś niekochane wyrzutki nie mają rodziców. Już nie mogę się doczekać, Nialluś nawet na ciebie nie spojrzy, będzie się opiekować dziećmi, a ja będę chodzić po sklepach, wydawać jego kasę, a on co? Zestarzeje się i umrze, dostanę wszystko! Będzie moim można powiedzieć służącym, zrobił dzieci, to niech teraz ponosi konsekwencje. 
Dzień z rodziną.
I ostateczne zerwanie.

Zamknęłam pudełko i otarłam łzy. Już na nic nie miałam dziś ochoty.

"ona już tutaj nie mieszka."|Niall
Oj, Kathy, Kathy... kiedy ty nauczysz się zamykać drzwi tarasowe?
Dla mnie to oczywiście lepiej. 
Przekroczyłem próg pokoju, nigdzie jej nie było, ale usłyszałem szum wody, więc postanowiłem zaczekać. Po chwili ucichło, więc ukląkłem i byłem gotowy.
-Niall?-Spytała Claudia wychodząc z łazienki.-Co tu robisz?
Wstałem.
-Przyjechałem do Kathy... Możesz ją zawołać?-Uśmiechnąłem się.
-Ale... ona już tutaj nie mieszka.
-----------------------------------------------------------------------------------
Długość zaskakuje nawet mnie, szczerze mówiąc :D I możecie mnie uznać za głupią, bo to piszę, ale chciało mi się płakać jak czytałam co razem przeszli, a będą jeszcze wzloty i upadki. Co prawda wspomnienia miały wyjść z deka inaczej, tak jak cały rozdział, ale Marta zawsze coś wymyśli i KA-BUM, inny plan inny rozdział ;-; + Proszę wywrzyjże na mnie jakąś presję bym pisała od razy rozdział, a nie rodział, a potem poprawiała ;-;

RADA MARTY: Nie tańczcie jak się napiliście pepsi. Sprawdzone.
CZYTASZ=KOMENTUJESZ.

16 komentarzy:

  1. Rozdział świetny. :) Szkoda że pojawiła się ta cała Darcy. ;P

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudoooowwwnnneeeeeeeee ..!!! *.*
    Dalejj .!! xD

    OdpowiedzUsuń
  3. Super rozdział. Jestem bardzo ciekawa czy Kathy i Niall się pogodzą. Weny życzę :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma za co ;)

      Zostałyście nominowane do The Versatile Blogger. Więcej informacji w zakładce The Versatile Blogger na http://pomimoboluszczesciewzyciu.blogspot.com/

      Usuń
  4. wow świetne ja czytam twój rozdział i czekam na best song ever pozdrowienia
    ps. wstawiaj jak najszybciej

    OdpowiedzUsuń
  5. cudo, wsatwiaj szybko next. /niewidzialnapoziomka.

    OdpowiedzUsuń
  6. Chce dalej !! Niech zamieszkają razem ! <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Zajebisty ;33 Dluzszy, i naprawde pieny <3 Kiedy dalej? :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Zostałaś nominowana do The Versatile Blogger. Więcej na: http://zakochajsiewonedirection1.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Zostałaś nominowana do The Versatile Blogger. Więcej na http://onedirectionmelife.blogspot.de/

    OdpowiedzUsuń
  10. przepraszam za spam
    Tysiące fanów 37 krajów 5 wokalistów 1 zespół i dziewczyna

    Co się dzieje gdy do sławnego boysbandu dołącza tajemnicza blogerka? Jakie tajemnice ona skrywa? Co łączy ją z członkiem One Direction? Jakie przyjaźnie ale także ścieżki wojenne powstaną w wesołym domu piątki chłopaków?

    Wszystkiego tego dowiecie się na moim blogu na którym pisze juz chyba setne opowiadanie o One Direction

    http://opowiadaniazuberry.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Złamana zasada. I tak nie zajrze ;)

      Usuń