13 stycznia 2014

59. Irlandia. |Kathy

Po przeczytaniu skomentuj, dla ciebie to chwila, a dla mnie wielka motywacja do pisania :) Bonus - na dole zwiastun nowego bloga! :3

Niall się uparł, że wejdzie z prezentami jak prawdziwy gwiazdor, całą drogę mnie błagał i skomlał, że Claudia się ucieszy. Nie miałam nic przeciwko temu, więc zgodziłam się. Ubrał białą brodę i czerwoną czapkę, mi też założył jedną. Wziął wszystkie prezenty i zaczął dzwonić dzwonkiem, kiedy to nie poskutkowało, po krótkiej sprzeczce otworzyłam drzwi kluczem. Horan wbiegł cały uradowany do domu z szczęściem wymalowanym na twarzy, siostra od razy się na niego rzuciła i przytuliła. Cieszę się widząc ją w dobrym stanie, w spokoju zdjęłam płaszcz oraz buty i poszłam do kuchni, gdzie tak jak sądziłam gotowała Anges. Uśmiechnęłam się do mamy i przytuliłam ją.
-Jakie plany na święta?-Spytała dosypując curry do jajecznicy.
-Niall chce mnie wywieść do Irlandii.-Zachichotałam.-Będę musiała przeżyć jakoś lot samolotem.-Westchnęłam siadając na blacie.
-Dasz radę słońce, po prostu myśl o tym, że spędzicie razem święta, a nie o smutnych wspomnieniach.
-Postaram się, ale nie obiecuję, że nie odstawię żadnej sceny na lotnisku.-Razem z mamą zaczęłyśmy się śmiać.-Jakie są wasze plany?-Zapytałam w miarę uspokojona.
-Jadę z Claudią do Oxfordu, do mojej siostry. Przeprowadziła się z Irlandii i chce urządzić święta na nowym mieszkaniu. Mała bardzo ją lubi, Susan ma córkę w wieku Claudii, ona i Chloe się zaprzyjaźniły, więc chyba mi wybaczy, że ciebie nie będzie.
-Oj mamo... wiesz, że bardzo chciałabym być razem z wami. Na pewno spotkamy się przed nowym rokiem. A w 2014 postaram się załatwić święta u nas.-Uśmiechnęłam się na co mama tylko kiwnęła głową. Do kuchni wszedł Nialler z Claudią na rękach, przyznam, że jest to bardzo rozczulający widok. Na samą myśl, że kiedyś będzie tak nosił naszą córeczkę zrobiło mi się ciepło na sercu. Podeszłam do niego i musnęłam jego policzek.
-Fuuu.....-Jęknęła siostra zasłaniając rękoma oczy na co całą trójką się zaśmialiśmy.-Kathy, będziesz z nami na święta?
-Nie, w tym roku ten słodki blondynek wywozi mnie do Irlandii.-Zobaczyłam jak na słowa jakim go opisałam się zarumienił, nie mogłam stłumić śmiechu.
-Co cię bawi kochanie?
-Ty mnie bawisz kotku.-Wyszczerzyłam się.
-Ja cię bawię? Ja? Tak?-Odłożył Claudię na ziemię i zaczął mnie gonić po całym mieszkaniu. Ze śmiechem uciekałam przed nim, miałam przewagę, bo znam ten dom od lat. Złapał mnie kiedy nie wytrzymałam ze śmiechu i usiadłam na łóżku. On szybko usiadł na mnie.-Nadal cię bawię?
-Tak misiu, nawet bardziej niż wcześniej.-Wydusiłam przez śmiech. Naparł na moje usta swoimi przez co wybuchłam kolejną salwą śmiechu.-Przepraszam.-Oplotłam jego pas, starając się opanować. Wzięłam głęboki wdech i delikatnie go pocałowałam.-Posiedzimy tak tutaj? Sami.-Oparł swoje czoło o moje, patrzyłam się w jego błękitne oczy i po prostu przestałam kontaktować, wpatrywałam się w nie jak zaczarowana, nic się ni liczyło tylko jego piękne tęczówki. Ocuciłam się dopiero gdy mnie pocałował, trzymał dwa palce pod moją brodą i delikatnie mnie całował. To jest chyba najsubtelniejszy, najczulszy i najbardziej magiczny pocałunek, którym mnie obdarował. Kiedy się odsunął kończąc piękną chwile, wtuliłam się w niego.-Mówiłam ci kiedyś jak mocno cię kocham?
-Tak, ale i tak kocham cię mocniej.-Objął mnie i przycisnął do siebie.
-Nie, ja cię kocham mocniej.
-Nie.
-Tak.
-Nie.-Taką rozmowę prowadziliśmy jeszcze kilka minut, a na mojej twarzy widniał wielki uśmiech. Odsunął się ode mnie i spojrzał prosto w oczy, zaraz odpłynę!-A gdybym ci powiedział, że kocham cię bardziej niż jedzenie?-Spytał, czym zbił mnie z tropu.
-Na prawdę? Kochanie, ja...-Zatkało mnie.
-Nie musisz nic mówić kotku, ale to prawda.-Musnął moje usta. Mimowolnie się uśmiechnęłam. To najsłodsze słowa jakie usłyszałam. Mocno się w niego wtuliłam.
-Dla ciebie polecę wszędzie. Nawet gdybym miała siedzieć w tej puszcze pół dnia, ale to będzie mój pierwszy lot, więc mogę odstawiać sceny.-Zachichotałam.
-Wtedy przypomnę ci ten moment.-Pocałował mnie w kark.

*dwa dni później*
Siedzieliśmy w kafejce na lotnisku, czekaliśmy na samolot. Coraz bardziej się obawiałam tego lotu, z racji, że była zima Niall nie wyróżniał się czapką na głowie i naciągniętym kapturem. Nie chciał zlotu fanek przed wylotem, to miały być nasze święta, bez pracy, bez bycia Niallem z One Direction. Tylko Kathy Smith i Niall Horan, zwykła para. Spuściłam na chwile wzrok blondyna, ale szybko wrócił na jego twarz.
-Proszę, ubierz kaptur. Skojarzą ciebie ze mną.
-Dobrze kochanie.-Dopiłam szejka i odłożyłam pusty plastikowy kubek na stoliku, naciągnęłam kaptur na głowę.-Czuję się jakbyśmy byli za coś ścigani i się ukrywali.-Zachichotałam, on też.
-Chodźmy już.-Wstał i podał mi kule, oczywiście nie byłabym sobą gdym nie złamała lub skręciła czegokolwiek. Pokraka ze mnie, tym razem jest to kostka. Chwyciłam je, chociaż nie lubię tej pomocy. Teraz Niall musi ciągnąć walizki, a ja idę tylko z podróżną torą, którą też chciał mi zabrać, ale się uparłam. Im bliżej byliśmy tym bardziej chciałam uciec. Moje przerażenie na pewno nie było zatuszowane. Zaczęłam szybko oddychać.
-Wszystko dobrze?-Spytałam kobieta w recepcji. Zanim zdążyłam otworzyć usta i palnąć coś głupiego uprzedził mnie Horan.
-Tak, tylko boi się latać, fobia z dzieciństwa.-Uśmiechnął się do pani.-Dwa bilety do Irlandii na nazwisko Smith.-W sumie nie wiem czemu użyliśmy mojego nazwiska, chciał tak i się zgodziłam. Dla mnie nie było to problemem. Kontrola przeszła trochę długo, musiał się pokazać i rozwijać z tego wszystkiego. Idąc do samolotu zaczęłam się buntować. Inni ludzie patrzyli się na nas ze zdziwieniem.-Shh... kochanie? Pamiętasz co mi obiecywałaś?-Trzymał mnie w pasie, a pod pachą niósł moje kule. Podeszło do nas dwóch facetów i spytało czy wszystko jest dobrze. Chłopak odpowiedział tak jak poprzednio. Odeszli, posadził mnie w fotelu i zapiął, kiedy sam usiadł odpięłam się i zanim zdążył zareagować usiadłam mu na kolanach.-Teraz cię nie puszczę.-Objął mnie i położył głowę na ramieniu.
-Boję się.-Wyszeptałam zamykając oczy.
-Będzie dobrze, latałem często i nadal żyję, po prostu prześpij ten lot. Musnął moją szyję, stewardessa, kazała nam zająć miejsca i zapiąć pasy. Usiadłam na fotelu i zapięłam pas, chwyciłam jego dłoń i ścisnęłam.-Zasłoń okno.-Poprosił, a ja posłusznie to zrobiłam.-I zamknij oczy. Nie myśl o samolocie, pomyśl o tym co kochasz.
-Kocham ciebie.-Uśmiechnęłam się.
-To myśl o mnie.-Zaśmiał się.-O sytuacji, którą lubisz.-Poczułam lekki wstrząs i otworzyłam szybko oczy, od razu zaczęłam panikować.-Spokojnie, to tylko turbulencje.-Nie wierzę, że mówi to takim poważnym tonem, wygląda jakby nic się nie działo, za to ja pewnie jak spłoszone zwierzę, wśród trupów moich znajomych, a na przeciwko mnie kłusownik.
Pokręciłam głową i położyłam głowę na jego ramieniu. Pocałował mnie we włosy i objął ramieniem puszczając dłoń, podał mi drugą. Uśmiechnęłam się i zamknęłam oczy.

*Irlandia*
Siedziałam obok Nialla, opierałam głowę o jego ramie. Trzymał na kolanach Theo, coś do niego gadał, ale nie słuchałam go. Z kubkiem herbaty odpowiadałam na pytania Grega i Denise. Blondyn czasem narzekał, że to nie wywiad i mnie męczą, ale to było całkiem ciekawe. Lepsze od irlandzkich wiadomości, co prawda rozumiem je, ale nie jestem typem osoby, która się interesuje faktami. Przyznam, że bardzo polubiłam tą dwójkę, chociaż widać było, że Denise na początku nie była do mnie przekonana, ale chyba jest lepiej. W połowie mojej odpowiedzi maluch zaczął płakać. Niall przerażony oddał go mamie, a ona wyszła. Skorzystałam z tego, że ma puste kolana i położyłam na nich głowę. Głaskał mnie delikatnie po włosach, rozmawiał z bratem, ale znów ich nie słuchałam.
-Kathy, Kathy....-Usłyszałam i podniosłam głowę.
-Hmm?
-Chodź, idziemy spać.-Odłożył mój i swój kubek i wziął mnie na ręce.
-Kochanie mam nogi i umiem chodzić.-Uśmiechnęłam się.
-Ale ja cię lubię nosić.-Dał mi buziaka w nos.-I będę nosić.-Ponowił swój czyn i zaniósł do pokoju. Rozebrałam się do bielizny i położyłam w łóżku, po chwili dołączył do mnie chłopak, objęłam go. Szybko zasnęłam.

*24 grudnia*
Obudziłam się kiedy Nialler jeszcze spał, sięgnęłam po swoje dresy, ale w zasięgu mojego wzroku znalazły się jego, które są o wiele wygodniejsze, więc je ubrałam. Wciągnęłam też jego koszulkę i związałam włosy. Moja kitka jest nadal króciutka, ale bynajmniej jest. Zeskoczyłam na dół, nie brałam kul - denerwowały mnie. Na szczęście nikogo nie było, więc bez krępacji zrobiłam sobie kanapki. Kiedy je jadłam pojawił się Greg.
-Cześć.-Uśmiechnął się.
-Hej.-odwzajemniłam.
-Coś mnie ciekawi, a wczoraj się nie zapytałem. Mogę?
-Tak, oczywiście.
-Jak się poznaliście?
-Hmm... poznaliśmy się na lotnisku, chyba wracali z trasy, a ja odprowadzałam mamę i siostrę. Wtedy też pierwszy raz mnie pocałował i go spoliczkowałam.-Zachichotałam.-Więc to nie było jakieś nie zwykłe.-Wzruszyłam ramionami, starszy Horan posłał mi szeroki uśmiech, a za nim pojawił się młodszy.
-Nie widzieliście moich dresów?-Spojrzał na niego i na mnie. Kąciki moich ust wysoko się podniosły.-Znalazły się.-Przysunął się do mnie i objął jedną ręką w pasie. Drugą dłonią chwycił moją i spletliśmy palce.-Oddasz mi je?-Podniósł brew.
-Nie kochanie, one są wygodniejsze od moich. Poza tym teraz są moje.
-Oj nie, one nadal są moje.-Przysunął mnie jeszcze bliżej i nachylił się po czym złożył na ustach czuły pocałunek.-Zgodzisz się z tym?
-Nieee...-Jęknęłam i zachichotałam.
-Oj kochanie, kochanie.-Pokręcił z niedowierzaniem głową.
-Zawsze możesz pożyczyć sobie moje.-Moje wargi wykrzywiły się w uśmiechu. Jego też.
-Chyba się nie zmieszczę. Przygotuj się, dziś oprowadzę cię po mieście.
-Dobrze, pójdę się ogarnąć.-Puściłam go, musnęłam jego policzek i poszłam na górę. Rozczesałam je i delikatnie zakręciłam. Ubrałam granatową bluzkę w kwiaty i białe spodnie.
~*~
Chodziliśmy po mieście, opowiadał mi wiele historii przez niektóre nie wyrabiałam ze śmiechu. Ciągle mnie zadziwia coraz nowszymi tekstami. Z nim chyba nie da się być poważnym.
-Niall przestać.-Uderzyłam go z płaskiej dłoni w ramie nie wyrabiając ze śmiechu.
-Au, to bolało.-Wydął wargę.-Dasz buzi żeby nie bolało?
-A gdzie cie boli?
-Tutaj.-Wskazał na usta i ułożył je w dzióbek.
-O coś takiego nawet nie musisz prosić.-Nachylił się, a ja go pocałowałam. Odsunęłam się i zmrużyłam oczy, światło mnie oślepiało. Tak czego mogłam się spodziewać? Normalnego spaceru? Czas się przyzwyczaić.
-Chodź, trzeba im uciec.-Mruknął niezadowolony.
-Nie dam rady biec.-Westchnęłam.
-Ale ja dam radę biec z tobą.-Wziął mnie na ręce. Objęłam go, trzymałam kule wtulając się w jego kurtkę.
-Nie będzie ci ciężko?
-Dla prywatności wszystko. Pocałował moje włosy i przeciskał się przez tłum.
-A jak się wywrócisz?
-Nie wywrócę, obiecuję.-Uśmiechnął się i zaczął biec. Jak mówił nie wywalił się mimo wielu ludzi. Dobiegł do parku, dopiero tam ich zgubił.-Nie tak to miało wyglądać ale zawsze można to naprawić czyż nie?-Spytał i pocałował mnie.
-Jest fajnie, ale możesz mnie postawić.-Uśmiechnęłam się. O dziwo szybko mnie odłożył. Powoli kierowaliśmy się do domu. Wróciliśmy na kolację, Greg przygotował kanapki, przyznam, że inna ziemia i niektóre jedzenie jest smaczniejsze. Po posiłku leżeliśmy w dwójkę u Nialla. Rysowałam palcem nieznane nikomu wzory na jego torsie. On obejmował mnie w pasie i całował we włosy. W ich domu czułam się lepiej niż u nas, bo jak ktoś zadzwoni to żadne z naszej dwójki się nie musi się ruszać, a u chłopaków w każdym momencie jeden z głupków może wejść.
-Chodź już spać.-Wyszeptał kładąc się na plecach ze mną na torsie.-Jest po północy, jutro będziesz niewyspana.
-Dobrze, chociaż pewnie i tak nie zasnę. Dobranoc.-Musnęłam jego usta i położyłam głowę w zagłębieniu jego szyi.
-Dobranoc kochanie.-Przytulił się i śpiewał cicho Little Things oraz More Than This, może i więcej, ale dzięki jego głosowi zasnęłam.

Co mogę napisać? Po pierwsze przepraszam, rozdział jest z opóźnieniem, ale to przez sprawy prywatne. Po drugie nie wiem czy będzie kolejny mój rozdział. Wraz z Niką postanowiłyśmy  zakończyć tego bloga, ale uwaga! zaczniemy nowego. Sądzę, że będzie genialny, lepszy. Będzie to dark z One Direction, tylko, że zespół nie istnieje :c Ubzdurałam sobie po fakcie, że One Direction to będzie nazwa klubu, w którym się poznają XD  Po trzecie i THE BEST!: What This *_* :

https://www.youtube.com/watch?v=cYhjgKb2aME

8 komentarzy:

  1. fajnie piszesz :)
    podoba mi się twoje opowiadanie
    życzę weny ;****
    zapraszam do mnie :)
    http://1d-she-diary-beautiful-butterfly.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z racji, że to się kończy mam nadzieję, że spodoba ci się kolejne x

      Usuń
  2. Piękne *_* Zwiastun nowego bloga jest świetny c: czekam na ostatni rozdział i już nie mogę się doczekać pierwszego na nowym blogu =)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam to opowiadanie <3 Niestety dobiega ono końca ;/;c Mam nadzieję że każde wasze opowiadanie będzie tak świetne jak to *-* <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Wspaniały rozdział. Szkoda, że kończycie to opowiadanie.

    OdpowiedzUsuń
  5. GENIALNY płacze czy każde dobre opowiadanie kiedyś się skończy? TAK smutne c'nie? ale prawdziwe :'( czekam nn i życzę weny :)
    ~Edyta

    OdpowiedzUsuń
  6. Cześć ;) Twój blog został wytypowany do "Coś do poczytania..." Więcej informacji tutaj: http://ihateyouharry.blogspot.com/p/blog-page_18.html
    Zapraszam również do Listy Polish Directioners: http://ihateyouharry.blogspot.com/p/spis-polish-directioners.html Niech wszyscy wiedzą, że jesteś Directionerką!! :* Pozdrawiam :3

    OdpowiedzUsuń
  7. Ile będzie jeszcze rozdzialów?

    OdpowiedzUsuń